Niebywały skandal i łajdactwo! Policjant z Rabki nie dopuścił księdza do umierającego

(Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: Pixabay, Quidec Pacheco)

Nie wiem, czy do tej pory coś podobnego w Polsce się wydarzyło, ale w domenie publicznej zdarzenie z Rabki jest precedensem – pisze Jan Maria Rokita, komentując jak dotąd niebywały w Polsce skandal, to jest niedopuszczenie księdza z ostatnim namaszczeniem do umierających osób, które uległy wypadkowi z powodu wichury.

Na łamach portalu Dziennik Polski 24, Rokita opisuje zdarzenie, które dotychczas nie mieściłoby się nam w głowach. Otóż w Polsce, uchodzącej za kraj katolicki, policja z premedytacją uniemożliwiła opatrzenie umierających Świętymi Sakramentami i to wszystko w góralskiej miejscowości Rabka.

Nie dość, że wezwany na miejsce kapłan nie został dopuszczony do umierających, to jeszcze po sprawie policja brała udział w nagonce na duchownego. Funkcjonariusz przedstawiany w mediach jako „pan Lucjan” dawał w mediach niewybredny popis swego antyklerykalizmu, relacjonując, iż przybyłemu kapłanowi oświadczył, iż „to nie miejsce i czas na jego sakramenty”. Skomentował też sprzeciw księdza wobec tak łajdackiego zachowania: „Dla niego nie liczył się płaczący ojciec, tylko jego czary. (…) Od kiedy ksiądz szantażuje służby na miejscu zdarzeń i do kiedy to będzie trwać?”.

Wydawało mi się dotąd, iż powaga śmierci jest czymś tak wzniosłym, że państwo nie ośmieli się nigdy uderzyć w ostatnią posługę dla umierających – wyznaje Jan Rokita.

Jak przypomina, dostęp do sakramentów to dla katolika rzecz kluczowa w momencie śmierci, gdy dysponuje on ostatnią okazją, by zawalczyć o życie wieczne. Teraz służby państwowe próbują uderzyć w ten najbardziej intymny aspekt wiary i rozprawić się przy pomocy policji z ludzką nadzieją na życie wieczne – pisze.

Prawdę mówiąc, jest w tej ateistycznej bucie policji coś tak przerażającego, że aż trudno pisać mi to, co teraz piszę. W najczarniejszych snach nie przychodziło mi dotąd do głowy, że coś takiego dziać się może w wolnej Polsce. Komunistyczna Milicja Obywatelska nigdy by sobie nie pozwoliła na taką butę – dodaje bez ogródek.

Co więcej, jak wynika ze świadectwa ks. Dariusza Paculi, został on wezwany telefonicznie, by na miejscu udzielić umierającym ostatniego namaszczenia. Podobna sytuacja miała parę lat temu miejsce w Wielkiej Brytanii, gdy do katolickiego posła zaatakowanego przez islamskiego zamachowca nie dopuszczono kapłana. W Polsce jednak utarty przez wieki obyczaj wydawał się na tyle silny, że coś podobnego napawa nas nie tylko oburzeniem, ale i zdumieniem.

Rokita podkreśla, że nie możemy przejść obojętnie obok tego przypadku i powinniśmy podnieść larum, aby podobne praktyki nie zakorzeniły się w naszym życiu publicznym i nie weszły do stałego trybu postępowania (a nawet szkolenia!) policji.

Osobą właściwą do interwencji powinien być metropolita krakowski, lecz, jak wskazuje autor artykułu, na tym stanowisku szykuje się obecnie zmiana, dlatego może niestety dojść do zaniedbania w tej sprawie.

Ale trzeba te prawa teraz właśnie wyegzekwować. Nie tylko na drodze sądowej i prokuratorskiej, domagając się zadośćuczynienia ze strony policji, ale także podnosząc ten bezprzykładny akt opresji wobec chrześcijan w dialogu Kościoła z państwem, zwłaszcza w Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu – zaznacza Jan Maria Rokita.

Źródła: plus.dziennikpolski24.pl / podhale24.pl / pch24.pl