Michał Wałach: bez względu na okoliczności, musimy się zorganizować! Oto kluczowe powody

Furia mentalnych faszystów spod znaku czerwonego pioruna w kształcie zbliżonym do hitlerowskiej „runy sieg” skierowała się przeciw Kościołowi. Od niedzieli 25 października ze wszystkich stron kraju spływają informacje o napadanych, profanowanych lub dewastowanych świątyniach. Także od niedzieli rozpoczęła się spontaniczna akcja pilnowania świątyń. Czas rozszerzyć działania obronne na wszystkie parafie!

Uczestnicy „czarnych marszów”, ale też ich działający z dala od światła reflektorów rewolucyjni towarzysze, swoim zachowaniem ustawili się na społecznym marginesie, jeśli nie poza nim. Samodzielnie wykluczyli się także z polskości. Dlaczego?

Himalaje chamstwa i zdziczenia – tak wyglądają protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego

Wulgaryzmy stanowiące centrum wypowiedzi. Obelżywe transparenty. Słowne atakowanie osób o innych poglądach zamiast cywilizowanego prezentowania argumentów (zapewne z powodu ich braku, bo uzasadnić mordowania bezbronnych się nie da). Napastowanie werbalne (i nie tylko) ludzi zmierzających na niedzielną Mszę świętą. Celowe przeszkadzanie w nabożeństwach. Przerywanie ich, zakłócanie, prezentowanie w świątyniach haseł niedopuszczalnych, ale też bluźnierczych (np. „módlcie się za aborcję”). Szykany wobec księży i obrońców życia. Próby siłowego wtargnięcia do budynków kościelnych, ale też zupełnie pobawione honoru (co akurat w przypadku tych ludzi nie dziwi) działanie pod osłoną nocy nakierowane na dewastowanie świątyń przy pomocy sprejów, plakatów, a nawet wyrzucania śmieci w pobliżu.
 
To polska rzeczywistość. Tak wygląda w roku 2020 Ojczyzna świętych i błogosławionych, kraj papieża, poetów, pisarzy, malarzy, muzyków, prawników, dowódców, teologów, kardynałów, ale też wielu pokoleń przyzwoitych i pracowitych rolników, rzemieślników i robotników, którzy przez wieki pobożnie i cierpliwie budowali krok po kroku lepszy świat. Zawsze z modlitwą na ustach. Zawsze w wierności Kościołowi.
 
Bez wątpienia więc październikowe dni pokazały dobitnie, że wielu ludzi posługujących się językiem polskim zdecydowało się wyjść nie tylko poza nawias cywilizowanego społeczeństwa, ale także polskości.

Protestujący za aborcją nie są większością - nie reprezentują Polek i Polaków

To jednak tylko część osób posiadających dokumenty wydane przez Rzeczpospolitą Polską. Protesty – nawet liczne (choć tym razem liczby uczestników „czarnych marszów” nie pozwalają na kolana) – gromadzą bowiem garstkę obywateli. Cały czas natomiast potężna część polskiego społeczeństwa nie życzy sobie profanacji i dewastacji świątyń oraz wulgarności w przestrzeni publicznej.
 
Dlatego też wierni katolicy  – niezależnie od spraw, które mogą na co dzień ich dzielić – powinni w miarę swoich możliwości włączyć się w obronę kościołów przed działaniami fanatyków o mentalności bolszewicko-faszystowskiej. Sposobów może być wiele. Od najważniejszego: modlitwy i postów w intencji opamiętania się lewicowych fundamentalistów, przez samoorganizację w ramach lokalnych społeczności (w dobie internetu to łatwiejsze niż kiedykolwiek, można np. założyć grupę na Facebooku i skierować jej uwagę na dekanat) w celu wspólnego patrolowania konkretnych wybranych obszarów najbliższej okolicy, dzielenia się wiedzą i alarmowania o ewentualnym ryzyku napadu na świątynie (np. posiadając informację o szwędającej się blisko kościoła grupie osób z czarnomarszową symboliką należy poinformować policję i proboszcza) lub nawet rotacyjnego sprawowania warty przy kościele, po samodzielne przemierzanie okolicy celem namierzenia potencjalnych wandali i – oczywiście – poinformowania o sytuacji organów ścigania.
 
Postawa wielu osób broniących w niedzielę swoich świątyń przed rozhisteryzowanym i agresywnym tłumem aktywistów walczących o możliwość mordowania chorych dzieci jest budująca. Widzimy bowiem…

To tylko fragment. Przeczytaj cały artykuł na pch24.pl.